Radio Rekord Radom 29 lat z Wami Radio Rekord Radom 29 lat z Wami
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjEiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo=

Można poczuć światło [wywiad]

Można poczuć światło [wywiad]

Fotografia jest w twojej rodzinie od pokoleń; ty nauczyłeś się jej od taty, twój brat też się nią zajmuje... Kiedy pomyślałeś, żeby sięgnąć po starsze modele aparatów fotograficznych?

- Właściwie to wróciłem do tych starszych modeli, bo pamiętam je z dzieciństwa. Jako dziecko często przesiadywałem w ciemni, fotografowałem aparatami analogowymi, wywoływałem klisze, wywoływałem zdjęcia. Oczywiście w pewnym momencie pojawiła się era cyfryzacji i jak większość lub prawie wszyscy fotografowie zacząłem fotografować cyfrowo. Z prozaicznych względów - jest to łatwiejsze, szybsze. W przypadku fotografii prasowej – nieocenione. Bo łatwiej naprawić błąd, ponieważ od razu, na podglądzie w aparacie, widzimy, co zrobiliśmy. Lata fotografowałem cyfrowo i nieco zaczęło mnie to nużyć. Coraz lepsze aparaty, coraz lepsze obiektywy...

Coraz lepsze programy do obróbki...

- Tak. I ta pewność, że zdjęcie wyjdzie, bo zawsze mogę szybko poprawić. Zniknął element pewnej niespodzianki, zaskoczenia. I co się stało? Po 20 latach wróciłem do studia fotograficznego mojego taty, a ma ono 50-letnią tradycję; w tym roku obchodzi 51. rok istnienia. Zacząłem od porządków na strychu i znalazłem tam wiele starych aparatów; niektóre z kliszami w środku, wypstrykanymi do połowy. I zacząłem fotografować...

I co się okazało?

- Eureka! Odkryłem coś, czego mi brakowało. Czyli ten element niepewności, pewnego rodzaju ryzyko, które polega na tym, że nie do końca wiemy, co wyjdzie na kliszy, bo nie możemy tego sprawdzić. Musimy sobie narzucić mocne ograniczenia; gdy zakładamy kliszę, przy małym formacie 36 klatek, to możemy na niej zrobić 36 zdjęć, przy średnim formacie to 12 klatek. Wyobraźmy sobie taką sytuację - robimy sesję fotograficzną i musimy się zmieścić w 12 zdjęciach. Dla kogoś, kto fotografuje współcześnie, to właściwie niewyobrażalne. Bo można zrobić 500, 1000 zdjęć i wybrać najlepsze. W przypadku analogów musimy być mocno perfekcyjni; nie ma miejsca na błędy. To duże wyzwanie.

Masz nie tylko aparaty analogowe. Także światłomierz, koreks do wywoływania negatywów. Twój Pentagon Six sprawia pewne niespodzianki, które wynikają ze zniszczenia, zużycia. Zastanawiasz się, czy to naprawiać, czy zostawić tak, jak jest.

- Ten sprzęt przynajmniej 20 lat leżał na strychu, narażony był na zmiany temperatury. W tym aparacie są elementy zrobione z tkaniny, więc siłą rzeczy uległy po takim czasie uszkodzeniu.

Ale to powoduje dodatkowe efekty na zdjęciu...

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+

- W materiale pojawiły się mikrouszkodzenia i w wyniku naświetlenia na zdjęciu widać niewielkie kropki. Daje to ciekawy efekt, nieprzewidywalny... Więc na tym etapie fotografowania mam dylemat, czy znowu dążyć do perfekcji i naprawić uszkodzoną część, gdzie wszystko będzie idealne, takie, jak sobie wymyśliłem, czy zostawić element zaskoczenia, który ukaże się dopiero w momencie wywoływania kliszy.

Wszystko katalogujesz, opisujesz, a zdjęciami dzielisz się z internautami na swoich profilach społecznościowych. Twój projekt ma bardzo pozytywny odbiór. Odbiorcy mówią, że to zdjęcia z charakterem, z duszą, że teraz takich nie ma.

- W fotografii współczesnej jest ostrość zdjęcia czy nasycenie kolorów... Zdjęcia bardzo często robimy telefonami komórkowymi, niektórzy robią bardzo dobrymi aparatami cyfrowymi, robimy ich setki, tysiące, miliony. Staramy się, żeby były idealne. A co mi mówią ludzie? Ano mówią, że w tych zdjęciach analogowych jest element magiczny i ta pewnego rodzaju niedokładność dodaje autentyczności. Nie retuszujemy, nie dodajemy efektów. To jeden do jednego; pokazujemy jak jest. Ale oczywiście umiejętności fotografa też tu grają rolę. To, że zdjęcie nie jest cyfrowo obrobione, sprawia, że ono zyskuje charakter. Docelowo dążę do tego, żeby całkowicie uniknąć elementów cyfrowych. W tym momencie skanuję klisze, ale już za kilka tygodni uruchomię własną ciemnię, w której cały proces, od A do Z, będzie analogowy.

Pamiętam ciemnię, bo moja babcia – Alicja Gierwatowska była znanym i cenionym fotografem portretowym w Radomiu; miała zakład przy ul. Słowackiego 47. Pamiętam negatywy, sznurki z przypiętymi zdjęciami, które się wywoływały... Ten specyficzny zapach też mi gdzieś w pamięci został. Czy żeby obecnie zająć się fotografią analogową potrzeba dużych pieniędzy, przestrzeni? Jak to zorganizować, gdyby ktoś chciał spróbować pobawić się w ten sposób fotografią?

- Żeby zacząć się bawić, wystarczy 50 zł. Oczywiście, wszystko zależy od tego, jaki aparat i jaką kliszę kupimy, czy będziemy wywoływali sami, czy będziemy dawali do wywołania.

A ile kosztuje aparat?

- Np. aparat Lomo, produkcji sowieckiej, można kupić za 80 zł. Klisza do niego kosztuje ok. 15 zł, na niej mamy 36 zdjęć. Dochodzi jeszcze koszt skanowania. Ja mam to szczęście, że dysponuję takim urządzeniem, więc ponoszę tylko koszt kliszy. Wygrzebałem też aparaty bardziej współczesne. Taki lepszy kosztuje ok. 120 zł. Ale można też kupić aparat za 15, 20 zł. Choćby klasyczną sowiecką smienę, której wyprodukowali miliony, można kupić na Allegro za 25 zł. Koszt właściwie żaden, a frajda niesamowita.

Czy praktykanci, których szkolisz, sprawdzają te starsze aparaty? Jak reagują?

- Chcę tu wspomnieć o Olegu, który zaczął ze mną współpracować kilka miesięcy temu i właściwie trochę to jego energia mnie nakręciła na to wszystko. Oleg jest z Ukrainy i kiedy zobaczył aparaty ze wschodu, ożywił się mocno. Mnie ta energia się udzieliła i zaczęliśmy działać razem. Często widzę u młodszego pokolenia niezrozumienie. Nie mają pojęcia, jak to działa, jak działa aparat. W momencie, kiedy bierzemy do ręki telefon, to nikt się nie zastanawia, że pada tam światło, po prostu robimy zdjęcie. Przy fotografii analogowej ważne jest, żeby zrozumieć sam proces powstawania zdjęcia, jak działa światło.

Trzeba też poznać budowę sprzętu.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjQxIiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

- Tak, trzeba zacząć od budowy, trzeba umieć sobie wyobrazić, jak się robi zdjęcie, bo to nam zdecydowanie ułatwi pracę w przyszłości, nawet na cyfrowym sprzęcie. To jest bardzo fajne, że dzięki fotografii analogowej można poczuć światło, można poczuć zapach wywoływacza, utrwalacza, zobaczyć, jak pojawia się obraz.

To magiczny moment.

- Zgadza się. Szczególnie, że nigdy do końca nie wiemy, co nam się pojawi na tym obrazku. Na pewno pod względem edukacyjnym dla młodzieży to super sprawa.

Jest jeszcze ten zawód, kiedy na zdjęciu nie pojawia się nic...

- Oj, tak. Zdarzyło mi się kilka razy.

Myślę, że tym, którzy robili zdjęcia analogowo, mogło się zdarzyć, że prześwietlili kliszę. I z imprezy czy wycieczki nie zostało nic.

- Zgadza się. Zdarza się, że klisza się źle nawinie i wydaje nam się, że robimy kolejne zdjęcia, a tak naprawdę klisza stoi w miejscu, Otwieramy aparat i nie mamy nic. Zdarza się, że się zaświetli, że aparat jest nieszczelny albo migawka w połowie kliszy przestaje działać. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić, dlatego niestety, ale już mówię: „nie obiecuję, że to zdjęcie będzie”. Żeby uniknąć zawodu osoby fotografowanej. Oczywiście dążę do tego, żeby pracować przy poważnych zleceniach na sprzęcie niezawodnym, żeby mieć maksymalną pewność powodzenia. Te tanie aparaty są wadliwe i bywają awaryjne.

„Twarze Radomia” to projekt, nad którym pracujesz już od jakiegoś czasu. Używając analogowego sprzętu fotografujesz twarze ludzi.

- Szykowałem się do tego projektu od dawna. Ciekawostka... Pomysł miałem w głowie od kilku lat, ale nie mogłem przekonać się do narzędzia, którym go będę wykonywał. Mogłem go robić aparatem cyfrowym, myślałem o tym, żeby założyć jednego typu obiektyw i zawsze robić tym samym, ale nie byłem do końca przekonany. W momencie, kiedy wziąłem analogowy aparat do ręki i właściwie testowo zrobiłem zdjęcia kilku osobom i wywołałem, pomyślałem: „tak, to jest to!”. Jaki jest minus? Zdarza się, że sfotografuję 25 osób, jest awaria i tych zdjęć nie ma, więc później muszę się gęsto tłumaczyć, szczególnie, że ludzie czekają, żeby się zobaczyć na zdjęciach. Dodam, że bardzo uczy to pokory w czasach, kiedy wymagania w stosunku do fotografów są bardzo duże i wszystko musi być idealne, wygłaskane... Ja jednak muszę pochylić głowę i czasem powiedzieć: „przepraszam, nie udało się”.

Chcemy, żeby nasze publikacje były powodem do rozpoczynania dyskusji prowadzonej przez naszych Czytelników; dyskusji merytorycznej, rzeczowej i kulturalnej. Jako redakcja jesteśmy zdecydowanym przeciwnikiem hejtu w Internecie i wspieramy działania akcji "Stop hejt".

Dlatego prosimy o dostosowanie pisanych przez Państwa komentarzy do norm akceptowanych przez większość społeczeństwa. Chcemy, żeby dyskusja prowadzona w komentarzach nie atakowała nikogo i nie urażała uczuć osób wspominanych w tych wpisach.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo=

#WieszPierwszy

Najnowsze wiadomości

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

Najczęściej czytane

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0K

Polecamy